Wywiad z Profesorem Dietrichem Wegenerem

strona główna

 

Droga Pani Szczęsna, drogie Dzieci,

w tym e-mailu znajdziecie część odpowiedzi na Wasze pytania. Wyjeżdżam dziś na urlop, na resztę pytań odpowiem po powrocie. Z pewnością zauważycie, że piszę nazwy miejscowości z roku 1945 w języku niemieckim i tłumaczeniu na polski. Mam nadzieję, że zrozumiecie moje intencje.

Tu są odpowiedzi na Wasze pytania:

1.   1. Dlaczego Pański ojciec osiedlił się w Nebrowie?

Mój ojciec dr medycyny Gerhard Wegener studiował w Goettingen, Berlin i pracował tam charytatywnie. W  1921 r. ukończył studia w Greifswald i otrzymał tytuł doktora medycyny. Jego matka spotkała w pociągu z Gdańska do Malborka  Wilhelm’a Witt’a z Nebrowa Małego, który stał się później moim ojcem chrzestnym. Powiedział on jej, że potrzebują tam lekarza na praktykę. W tym czasie w Niemczech wielkie przedsiębiorstwa przeżywały rozkwit i zezwoliły mojemu ojcu na tę praktykę.  Tamtejsi rolnicy wspomogli go pożyczką na poczet budowy domu, który do dziś znajduje się w Nebrowie nad jeziorem.

2. Czy ma Pan jakiekolwiek pamiątki, wspomnienia z Nebrowa?

Tak, oczywiście ,pamiętam wiele szczegółów: stacja kolei, kościół, tawerna nieopodal promu i oczywiście dom, w którym mieszkała moja rodzina. I główne cechy krajobrazu tej miejscowości. Pamiętam je na tyle dobrze, że potrafiłem się tam odnaleźć , kiedy byłem tam z żoną pierwszy raz po wojnie. Jeśli mam być szczery, ta miejscowość była dziwnie znajoma. Kiedy się dorasta gdzieś daleko od Nebrowa i potem tam się wróci,  ma się te same pozytywne odczucia co kiedyś.

3. Czy pamięta Pan jakieś ciekawe sytuacje z Pańskiego dzieciństwa?

Mam wiele wspomnień, wiele sytuacji z Nebrowa zapadło mi w pamięci. Pozwólcie, że opowiem jedną, szczególnie śmieszną sytuację z czasów mojego dzieciństwa, niestety nie mogłem być jej naocznym świadkiem, ponieważ byłem zbyt mały. Dwie grupy, starszych ode mnie, chłopców umówiły się w ogrodzie mojego ojca, aby rozstrzygnąć swój spór, rzucali się gnijącymi jabłkami. Kiedy tylko mój ojciec zauważył,  co się dzieje w jego ogrodzie, postanowił to przerwać, powstrzymać chłopców, kiedy oni dostrzegli w nim wspólnego wroga, obrócili się wspólnie przeciwko niemu.  Pamiętam, jak jego biała koszula i spodnie zmieniły kolor!

4. Jak wspomina Pan Nebrowo z czasów Pańskiego dzieciństwa?

Mój dziadek Oskar Blumental był wysokiej rangi pruskim oficjelem, stracił pracę, gdy nowy reżim przejmując władze zwalniał swoich oponentów. Kiedy tylko miał czas, odwiedzał Nebrowo i swojego wnuka. Uwielbiałem towarzyszyć mu w jego spacerach brzegiem Wisły. Dzięki temu, że kształcił się on na uniwersytecie biologicznym otworzył mi oczy na świat na przyrodę. Może to był pierwszy krok do zostania fizykiem. Musiał się on bardzo starać i kombinować, żeby odpowiadać na moje „potoki pytań” (z niem. Warum) „dlaczego??” , ale kiedy był już zmęczony lub znudzony odpowiadaniem na nie, kwitował je stwierdzeniem (z niem. „Warum, Warum, Warum!”) „dlaczego, dlaczego, dlaczego! Jeszcze dziś słyszę w pamięci ton jego głosu. Zawsze lubiłem obserwować pływające po Wiśle w tamtych czasach tratwy.  Na każdej z nich była mała szopka, w której mogły się bawić dzieci. Kiedy moi rówieśnicy w dzieciństwie marzyli o byciu kolejarzem ja chciałem zostać wynalazcą.

5. Czy kiedykolwiek myślał Pan o tym,  żeby odwiedzić Nebrowo i zobaczyć co się w nim zmieniło na przełomie lat?

 Zastanawiałem się nad wizytą w Nebrowie w latach 1977-1979, nawet kiedy moi polscy koledzy organizujący konferencje w instytucie w Warszawie proponowali mi auto, które mnie zawiezie do Nebrowa. Ale w roku 1987 zorganizowaliśmy rowerową wycieczkę z polskim przewodnikiem po Mazurach. Kiedy jeden z przewodników powiedział, że pojedzie z nami do Nebrowa, wzięliśmy taksówkę z Gdańska i pojechaliśmy do Nebrowa. Wiele rzeczy z tych, które pamiętałem, nadal tam było, inne zniknęły, na ten przykład: kabiny prysznicowe nad jeziorem jak również drewniana szopka mojego dziadka, gdzie chowaliśmy łódkę. Zapytaliśmy właścicielkę domu, w którym dorastałem czy możemy wejść i obejrzeć wnętrze domu.  Przyjęła ona nas bardzo serdecznie, zostaliśmy ugoszczeni kawą i ciastem ze śliwkami. Pozwoliła ona mi nawet obejrzeć pokój, w którym dorastałem i mieszkałem przez 6 lat. W roku 1996 byliśmy po raz kolejny w Nebrowie, byłem wówczas współorganizatorem konferencji w Warszawie. Wypożyczyliśmy auto w Warszawie i pojechaliśmy do Nebrowa dzięki temu byliśmy byliśmy bardziej mobilni niż poprzednio. Miałem wrażenie, że wiele się zmieniło. Ale udało mi się zachować zdjęcia z roku 1940 z przed mojego domu.

 

W dniu dzisiejszym wyjeżdżam na 3 tygodniowe wczasy. Kiedy tylko wrócę, odpowiem na brakujące pytania i wyślę Wam zdjęcia i materiały, które posiadam na temat Nebrowa.

 

Z poważaniem

Prof. Dr Dietrich Wegener

 

Serdeczne podziękowania składamy Adamowi Szczęsnemu, który pomaga nam w tłumaczeniu korespondencji w języku angielskim

strona główna